( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    #lacunafabularnie Nowy temat do zadawania pytań.

    Ten wpis poświęcony jest pytaniom, dotyczącym aktualnej rozgrywki w przygodzie w czasach Krucjat. Na pewno o czymś zapomniałam albo niedostatecznie jasno opisałam, więc nie krępujcie się pytać.

    Przed zadaniem pytania sprawdź poprzedni temat, być może odpowiedź na pytanie już padła pokaż całość

  •  

    W1 - "Szkwał" #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    - A na ten przykład, drogi Vicenzo, cezarzy.
    - Co z nimi?
    - Weźmy takiego Wespazjana. Wyobraź sobie, że masz do wyboru nadszarpnąć nieco swoją reputację za cenę zapchania minusów w księgach. Możesz ten problem przekazać swojej radzie. Ale Cezar władający najpotęzniejszym znanym nam Imperium, trwalszym i wspanialszym nawet od hellenistycznego, zajmował się błahymi sprawami.
    - Jakimi?
    - A no opodatkował toalety publiczne. Jego własny syn wstydził się niepoważnej polityki swojego ojca. Ale on nic sobie z tego nie robił. Twierdził, że należy wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby wzmocnić pozycję państwa. I stąd się wzięło powiedzenie pecunia non olet
    0 Pieniądze nie śmierdzą?
    - A no nie śmierdzą.
    - A co to ma właściwie wspólnego z nami Daniele?
    - A bo widzisz, drogi Vicenzo, miałem dzisiaj rozmowę z dwoma interesującymi osobnikami. Co ciekawe, obaj nie wiedzieli o swoim istnieniu, a tym bardziej o sprawach, o jakich przyszli rozmawiać. A mieli ze sobą tyle wspólnego...
    - Czyli co?
    - Ech, te pytania zaczynają być odrobinę denerwujące, nie musimy robić co chwilę pauz.

    Daniele wstał i podszedł do sekretarzyka. Wyciągnął z niego dwa dokumenty, z pozoru nie różniące się między sobą.

    - W lewej ręce trzymam kontrakt z Watykanem na transport wojsk krzyżowych w Ziemi Świętej. W drugiej taki sam kontrakt z sułtanatem al-Zafari.
    - Który z nich podpisałeś?
    - Oba.

    Vicenzo zrobił wielkie oczy.

    - Jak to oba?
    - A no oba. Jeżeli odesłałbym któregokolwiek z posłów z kwitkiem, zaraz poszedłby do Iaconellich. A wtedy nasza flota chcąc nie chcąc musiałaby walczyć na morzu z flotą Iaconellich. A nawet jeżeli byśmy nie chcieli z nimi walczyć, to przecież te zwierzęta same zagryzłyby się na śmierć.
    - Pokaż mi szczegóły kontraktów! - Vicenzo wyrwał jeden z nich z rąk Daniele - Kontrakt terminowy, po dwie floty zdolne przewieźć... mhm... kwota OŻESZSŁODKIJEZUSIENAZAREJSKI. Jak?!
    - Ciężkie czasy nastały Vicenzo, a transport morski kosztuje. Skoro obie strony zażyczyły sobie iście królewskich warunków kontraktu, to i cena musiałabyć odpowiednio... ekhm... królewska. Poza tym nie płyniemy na pusto, Papież ma kolejnych straceńców do wysłania.
    - Kiedy mam przygotować flotę na wypłynięcie do Ziemi Świętej?
    - Jaką flotę? Mówisz o tej, która wypłynęła tydzień temu?

    ----------------------------------------

    1. Obie strony konfliktu otrzymują do dyspozycji po dwie neutralne floty o pojemności 1000 żołnierzy każda służące do transportu wojsk pomiędzy miastami portowymi. Floty nie mogą robić desantów, ani nie mogą wpływać do portów w których transportowana armia jest wroga miastu. Czas trwania podróży statkami to zawsze jedna cała tura. Do wskazania lokalizacji początkowej statków wylosowałam generałów @Stah-Schek i @Pas-ze-mna-owce - proszę o PW.

    2. Nowi gracze dołączają do przygody. Temat może zostać wykorzystany do rekrutacji do istniejących armii. Generałowie są zobowiązani wysłac na PW listę nowych chorążych w armii oraz miasto, w którym nowi chorąży zaczynają, do 10.02 do godziny 18:00. Brak przyłączenia do armii skutkować będzie wylosowaniem i ujawnieniem pozycji początkowej nowoprzybyłego samotnego oddziału.

    @papier96 @Reakwon @Cauchemar7 @Ex2light @Jack47 @meinigel @wonrz @Topinambur97 @Refusek @Ovyt @Usmiech_Niebios @Arszonto @SpacePotato @Pytongino @reinmar5 @Awerege @roxankeee @Bumblak @endrjuk

    ----------------------------------------
    Grafika EdwardVanHelgen @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

  •  

    Krucjata 1R - RAPORT #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie
    ----------------------------------------

    Bramy Latakii otworzyły się ze szczękiem. Wojownicy Dziewicy Miecza wjechali do miasta powoli, uważnie obserwując mieszkańców. Znaczna ich część zebrała się przy bramie wjazdowej i ustawiła się w rzędzie aż do niewielkiego placu, na końcu którego stał włodarz miasta. Twarz miał ponurą, ale trzymał głowę dumnie uniesioną.

    Gdy oficerowie armii zeszli z koni i podeszli spokojnie do włodarza, ten ceremonialnie przekazał im krótką zdobioną szablę - symbol władzy w mieście. Następnie ukłonił się i w milczeniu wsiadł na wóż, znajdujący się na początku całkiem długiej karawany, która ruszyła w stronę tej samej bramy, którą pokonywały wojska Krzyżowców.

    * * *

    - Generale, Hamana i Malula są nasze. Żadnych strat.
    - Doskonale, pierwszy krok wykonany. Teraz...

    Urwał w połowie zdania, gdy zobaczył posłańca wraz z trzema urodziwymi śniadymi kobietami, wchodzących z pochylonymi głowami do sali. Posłaniec wręczył list Phillipe'owi.

    Czcigodny generale.
    Ja, kupiec Avner, wyrażam radość z przybycia nowej władzy i w dowód swojej najwyższej życzliwości przekazuję Tobie te trzy muzułmańskie kobiety. Niech Ci służą najwierniej - jako tłumaczki, służące lub nałożnice. Po moim powrocie z Sycylii chciałbym jak najszybciej się z Tobą zobaczyć, aby zaoferować swoją flotę handlową. W zamian pragnę prosić o pomoc w rozszerzeniu mojej działalności na inne miasta. Z posłańcem zrób co chcesz.

    Phillipe przeczytał wiadomość. Po chwili pokazał ją swoim towarzyszom. Byli bardzo zadowoleni z przebiegu dotychczasowych działań. Wszyscy poza Tussipectem (kinasato) i samym d'Annecy. Po wymianie porozumiewawczych spojrzeń zaczęli rozmawiać w południowym dialekcie francuskiego:
    - Dary bywają zatrute. Szczególnie w tym rejonie świata.
    - Jakbyś czytał w moich myślach.
    - Co byś zrobił jakbyś był muzułmaninem?
    - W każdym mieście zostawiłbym niespodziankę dla krzyżowców.
    - Tym razem to ty czytasz wmoich myślach.
    Po tej krótkiej rozmowie szepnął na ucho kilka słów zakonnikowi z Finlandii (dayone) i niemieckiemu inżynierowi (kamero).
    - Niech straże zwiążą chłopaka i dostarczą go zakonnikowi. On przefarbuje mu włosy na różowo, nada imię Astolfo i ogólnie zrobi z niego dobrego chrześcijanina. Traktować go dobrze, ale pilnowac by nie miał okazji do ucieczki ani do walki. Kobiety... jedną wyślijcie inżynierowi Mangele. On ma swoje sposoby by opowiedziała mu co nieco. Drugą otrzyma Bezem po powrocie ze zdobywania wsi. On potrzebuje tłumaczki. Do tej pory niech otrzyma własną komnatę z malutkim okienkiem. Ciągle ma byc pod strażą. Dobrze traktować. Trzecią podobnie. Zadanie jej znajdziemy. Ale z dala ode mnie. Wolę być ostrożny. - spojrzał na wojownika ze swojego oddziału - Bądźcie czujni. Nawet tutaj.

    ----------------------------------------

    Latakia została przejęta pokojowo, obrońcy i włodarze opuścili miasto bez rozlewu krwi.

    ----------------------------------------

    Oddział Hrabiego de la Gregua oraz Frothi ruszyli konno pod Bejrut. Miasto imponowało spokojem. Tak jakby nie wiedziało, co się stanie i odrzucało nadchodzące je przeznaczenie. Oddział hrabiego został w odwodzie a sam Gregua wraz ze szwagrem ruszyli pod mury miasta z chorągwią Armii. Stanęli w bezpiecznej odległości poza zasięgiem strzał. Miasto nie było potężną warownią, a brama na widok obcych została zamknięta. Na murach zobaczyli sylwetki żołnierzy i mieszkańców.
    Do przodu wysunął się Frothi, który dobrze znał miejscowy język oraz zwyczaje tubylców. Czuł się po części jednym z nich:
    „Przychodzimy do was w pokoju i mamy nadzieje że też w nim wyjdziemy. - krzyknął tak głośno jak tylko potrafił w języku tubylców - Jak dobrze wiecie przypłyneliśmy walczyć z nieprawymi okupantami ziemi świętej, a nie z jej mieszkańcami. Nie chcemy tego zmieniać i pokojowych mieszkańców tych ziem narażać na szkodę nie z ich powodu.
    Dlatego też proponujemy byście oddali miasto bez żadnych zbytecznych walk. Zagwarantujemy traktowanie pełne szacunku i godności dla wszystkich, którzy będą chcieli pozostać na dobrych warunkach z nami, bez względu na wyznanie czy pochodzenie.
    Licze na was rozsądek, i pozytywną odpowiedź.”
    Po tych słowach zaczął mówić Hrabia de la Gregua. Dzięki szwagrowi poznał się w postawach lokalnego języka „Szlachetni ludzie, wiemy jak w stosunku do Was zachowują się Saraceni, jak traktują Was jak śmieci. Nie dajcie się zdusić i zdecydujcie o swojej przyszłości już teraz. Znamy Wasze wyzwania i razem im położymy kres. Assasyni, którzy tak mocno szantażowali wasze miasto spotkają się z sprawiedliwością. Pamiętajcie, nic bowiem nie jest tak silne jak łagodność, i tak łagodne jak prawdziwa siła!”
    Po tych słowach spojrzeli na mury pełni nadziei, że lud zachowa się odpowiedzialnie i przyjmie ich ofertę.

    Lud nie zachował się odpowiedzialnie.
    (c.d.n.)

    ----------------------------------------

    - Wszystko w porządku - powiedział Ulrich
    - Dziękuję pułkowniku. Trzymać szyk! Oczy dookoła głowy! Wróg może czaić się wszędzie.

    - Nasz generał zaczyna trochę wariować - szepnął do kolegi jeden z żołnierzy.
    - Zetnie parę głów szmatogłowym to mu się polepszy - kwiknął cicho drugi - Ale czy sam nie sądzisz ze to dziwne, że nikt nas jeszcze nie powitał?
    - No dziwne w...

    Wiatr zadął, zagłuszając ostatnie słowo żołnierza.

    ----------------------------------------

    - Nie chcieliście po dobroci - żachnął się hrabia Bastian du Chuarn - to będzie po naszemu. Piechota przodem! Rogvirze, Zygfrydzie, za nimi!

    Armia ruszyła ku bramie Byblos. Obrońcy wyczekali przeciwników aż znajdą się w zasięgu ich łuków, by po chwili zalać ich istnym wodospadem strzał. Ciężka piechota podniosła tarcze wysoko nad głowy, Spanikowani włócznicy próbowali wmieszać się w równo maszerujących mieczników, ale wychodziło im to z różnym skutkiem. Kawalerzyści w geometrycznych szykach podjeżdżali pod mury, zrzucając drabiny transportowane pomiędzy końmi, by za chwilę odjechać od murów na bezpieczną odległość.

    Generał-hrabia Bastian z kamienną twarzą obserwował swoich żołnierzy, raz za razem spadających z drabin. Szturm wyglądał bardzo źle, a po poczatkowych sukcesach chrześcijańskich łuczników w strącaniu wrogów z murów impet ataku zdecydowanie opadł. Van Urlich i Ryszard Broli spojrzeli wyczekująco na generała, ale nie odezwali się ani słowem. Generał Bastian pognał do przodu, by przekazać rozkaz swoim chorążym.

    - Odwrót! Łucznicy i kawaleria chronić wycofujących się!

    * * *

    Generał wraz z chorażymi siedzieli w milczeniu w namiocie obozowym. Niezręczną ciszę przerwał chorąży Vaelkonys Marr

    - Chopy. Zawsze mogło być gorzej. Podjąć decyzję o wycofaniu się też trza mieć jaja. Nie jest tak źle, przynajmniej nie wracamy sami do domu. Zawsze mogło być gorzyi...
    - Tylko że teraz kruca wszyscy wiedzą, gdzie jesteśmy.

    Znowu zapadła cisza, przerywana od czasu do czasu trzaskającymi w nocy ogniskami.

    ----------------------------------------

    I Oblężenie Byblos

    Atakujący: Ramię Samaela (1005) vs Obrońcy Byblos (400)

    Straty atakujących:

    Badass Lekka piechota z włóczniami : 48
    Balrog94 Ciężka kawaleria : 1
    BezzZnaczenia Łucznicy : 30
    bruhhhhhhhh Ciężka kawaleria : 0
    Brunuser Ciężka kawaleria : 0
    Condik Łucznicy : 37
    fuKlanAdraHrepus Ciężka kawaleria : 0
    Gorrann Ciężka piechota z mieczami : 18
    Hrabia_Vik Ciężka piechota z mieczami : 14
    luiz1122 Ciężka piechota z mieczami : 14
    MrBukka Ciężka kawaleria : 1

    Łącznie: 163

    Straty obrońców:

    Byblos: 60

    ----------------------------------------

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------
    Grafika Natalia Brenner

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      Vaelkonys Marr - "Zabójca Olbrzyma"

      Krew i ogień - Były to najczęściej widziane przeze mnie rzeczy pośród chaosu i zgiełku bitwy o saraceńskie miasto, lecz widziałem także tłumy setek żołnierzy szturmujących grube mury z piaskowego kamienia. Mimo zakończenia nieudanej i przegranej walki ciągle miałem ten obraz przed swoimi oczami, co prawda armia chrześcijańska nie odniosła dużej ilości ofiar to poczucie straty nadal siedziało w mej głowie a zapach czy raczej smród trupów, zarówno krzyżowców jak i obrońców miasta zrzucających na nas ciężkie kamienie i żelazne groty strzał nadal był wyczuwalny wśród płonących ognisk rozświetlających rozbity obóz przed niezdobytym miastem, lecz to nie strata i smutek były najgorsze, lecz widok kilkudziesięciu grobów pokrywających część pustyni. Mój oddział stracił zaledwie czternastu dzielnych wojowników i rycerzy, lecz jednak ich pochówek i pisanie listów do rodzin zabitych było straszną rzeczą, nie chciałbym by ktokolwiek inny musiał odczuwać to samo co ja.

      Po bitwie i pochówkach chcąc zapomnieć o przerażającym uczuciu i doświadczeniu walki postanowiłem się napić przy ognisku z hrabią Bastianem i innymi obecnymi chorążymi siedzącymi w równie przerażającej ciszy po bitewnej burzy.

      Choć nadal zdobędziemy miasto to z jakimi stratami i za jaką cenę? - Pomyślałem przystawiając do ust twardy bukłak ręcznego wykonania i biorąc łyk wina z Szampanii.

      O wiele za wysoką. - Sam sobie odpowiedziałem, jednak było to bardziej sumienie obudzone ze swego snu przez słodki trunek alkoholowy.

      Później odezwałem się głupio że następnym razem nasz szturm się uda, lecz zrobiłem to z woli trunku chcącego mnie rozweselić niż własnej świadomej woli, nigdy nie miałem twardej głowy do alkoholu. Zostałem przy swych towarzyszach jeszcze chwilę zanim podniosłem się z powierzchni piasku i odszedłem od ogniska udając się do swojego namiotu należący do mojej części obozu. Przechodząc spojrzałem na siedzących i co niektórych śpiących żołnierzy przy swoich własnych ogniskach, zauważyłem w ich oczach poczucie żalu i goryczy, lecz również zemsty połączonej z gniewem. Kapłani często lubili mówić że dobry chrześcijanin nie odczuwa złowrogich uczuć i pragnie krwi za krzywdy, lecz ci byli w bezpiecznych klasztorach miliony kroków stąd, jednak nie wszyscy z nich byli bezmyślnymi sługami pijącymi wino podczas okazjonalnych przerw od świętych sakramentów. Jednym a właściwie jedynym księdzem którego znałem osobiście i z bliska był Bronisłav z Koszyc, mężczyzna w średnim wieku który widząc zepsucie swych świętych braci i możnowładców odrzucił swe święcenia kapłańskie stając się wyrzutkiem wędrującym przez wsie i miasta w poszukiwaniu swego odkupienia i znajdując moją kompanię do której dołączył chcąc osiągnąć coś w życiu, z początku mu nie ufałem, oraz nie przepadałem za czeskim księdzem i jego specyficznym podejściu do bliźnich, lecz z czasem zyskał mą wdzięczność a nawet i przyjaźń ratując mnie i wielu towarzyszy przed pewną śmiercią i chorobami.

      Zastałem go grającego w kości sam ze sobą, zapewne nie chcącego się nudzić w trakcie niezręcznej ciszy w obozie. Bronisłav ze swą łysiną i gęstą złotą brodą wyglądał jak dawni najeźdźcy z północy Europy, jednak gdy się odezwał jego głos i akcent wskazały prawdziwe pochodzenie demaskując aurę tajemniczości.

      "Vaelkonysie, dobrze cię widzieć. O czym pragniesz ze mną pomówić, lub jak mogę ci pomóc lordzie dowódco?" - Zapytał przerywając swą grę.

      "Dobrze wiesz, że nie musisz tak na mnie mówić, teraz potrzebuję tylko odpoczynku i pogawędki." - Odparłem dosiadając się i siadając na małym pieńku służącym jako niewygodne chwiejące się krzesło.

      Uśmiech z jego twarzy zniknął po czym spoważniał chowając przedmioty do gry do swojej skórzanej torby zawieszonej przy boku jego białej lekkiej zbroi z tańczącym smokiem na środku.

      "Nadal czujesz smutek i stratę prawda Vaelkonysie?" - Szybko odpowiedziałem mu na pytanie kiwając głową.

      "Rozumiem co czujesz, śmierć a zwłaszcza tych których znasz nie jest łatwa do przyswojenia a jej uczucie to jedno z najgorszych rzeczy i plag trapiących nasz świat pełny grzechów, jednak nigdy i to przenigdy nie można poddawać się jej pokusom i sile. Możesz ją zwalczyć, już wiele razy to zrobiłeś, nie pamiętasz wszak bitwy pod Wolinem?" - Rzekł swoim czeskim akcentem po mym ojczystym języku.

      "Pamiętam i to zbyt dobrze... o ile mogliśmy nazwać to bitwą a nie rzezią." - Przypomniałem sobie wnet wysokie stosy trupów i palącego się drewna wioski po bitwie z poganami. Była to trudna walka.

      "Wtedy też czułeś to samo czyż nie? Jednak w końcu twoja gorycz minęła. Tym razem będzie tak samo, nie ważne co się stanie, przeżyjemy to i będziemy żyć dalej."

      "Może i tak, może nie... Mam taką nadzieję." - Wymamrotałem podpierając głowę o rękę.

      "Na pewno dasz radę mój panie, raz jest lepiej a raz gorzej, ale ciągle idziemy naprzód bo musimy a nasi towarzysze który są już daleko, w krainach naszego pana na pewno chcą żebyś nie opłakiwał ich poświęcenia i bohaterstwa, ich śmierć to nie jest twoja wina."

      Przemilczałem to chwilę zastanawiając się nad jego słowami po czym spojrzałem w niedalekie miasto z setkami małych punkcików światła oświetlających gwiaździste nocne niebo nad pustynią.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (43)

  •  

    Oh my god Ellen Page. Best Day EVER!

    Swoją drogą Netflix ma rozmach jak wysyła do Warszawy aktorów z serialu w celu promocji.

    #heheszki #seriale #netflix #theumbrellaacademy

  •  

    Krucjata 1 #lacunafabularniekrucjata

    ----------------------------------------

    - Nikogo?

    - No normalnie mówię, nie? Nikogo podejrzanego w promieniu kilkunastu kilometrów. No chyba że jakiś Asasyn schowany gdzieś w krzakach - mówiąc to Joachim Krótki przełknął ślinę - Jerunie...

    Dante Akumulieri spojrzał z niewielkiego wzgórza na brzeg morza. Tysiące żołnierzy kłębiło się na niewielkim obszarze, w pośpiechu przygotowując wozy i konie do drogi. Usłyszał nadchodzącego posłańca, który skłonił się i bez słowa podał mu zwitek papieru. Dante złamał pieczęć, rozwinął wiadomość, po czym marszcząc co chwilę brwi zabrał się do jej czytania. Po chwili uniósł wzrok znad papieru, spojrzał najpierw na południe, potem na wschód, na końcu na północ. Podrapał się niefrasobliwie po głowie, lekko odsuwając zdobioną czapkę.

    - Przecież nie rozpłynęli się w powietrzu - powiedział do siebie cicho, po czym gestem ręki przywołał adiutanta, a ten usłużnie podał mu kawałek papieru. Dante odchrząknął lekko, by po chwili zobaczyć jak dwóch innych żołnierzy biegnie ze zdobionym stolikiem i stawia je przed nim. Trzeci żołnierz z krzesłem podsunął je zadowolonemu generałowi, który po zanurzeniu pióra w inkauście zaczął głośno skrobać piórem po papierze...

    ----------------------------------------

    Zadeklaruj działanie w komentarzu (zawołaj mnie do niego) lub skorzystaj z formularza deklaracji działania (tylko jeżeli otrzymałeś PIN na PW). Czas na działanie w 1. turze do 5.02 do godziny 18:00. W przypadku braku deklaracji armia rozbija obóz.

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Grafika Darlam335 @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      Pułkownik Vealkonys Marr "Zabójca Olbrzyma"

      Na niekończącej się w zasięgu wzroku piaszczystej plaży maszerowały dziesiątki o ile nie setki wojskowych szeregów zjednoczonych pod flagą z wielkim krzyżem. Trudno było pomyśleć iż zaledwie kilka lat wcześniej duża część z obecnych rycerzy walczyło przeciw sobie za swoich europejskich władców, można by pomyśleć że marzenia dawnego cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego spełniły się a zjednoczona chrześcijańska Europa nareszcie wyruszyła przeciwko muzułmańskim okupantom Ziemi Świętej. Wśród obecnych tysięcy rycerzy wyróżniał się jeden z nich, czarnowłosy mężczyzna z małym zadbanym zarostem na twarzy i szmaragdowymi oczami, być może uchodziłby za przystojnego, lecz nigdy nie przywiązywał do tego wagi. Mężczyzna w czarno-niebieskiej zbroi i malutkiego herbu z białym orłem na szkarłatnym tle, symbolu władców Polonii która teraz była zaledwie szczątkami dawnej potęgi, rozbicie na dziesiątki samodzielnych księstw było dotychczas najgorszym co spotkało jego upadły kraj, jednak to również go nie obchodziło, od dziecka służył w wędrownej kompani wolnych rycerzy bez obowiązań do wasalstwa, rycerz miał na imię Vealkonys z rodu Marr.

      Spojrzałem wzrokiem na tłumy swych chrześcijańskich braci wiedząc że ich zastąp był zaledwie garstką w wielkiej armii inwazyjnej ładującej w innych częściach starożytnego Królestwa Dawidowego, armii mającej wyzwolić mieszkańców muzułmańskich krain i wprowadzić światłość na okupowane terytoria. Odwróciłem się w stronę swojego oddziału który właśnie przygotowywał się do dalszego wymarszu w głąb Ziemii Świętej, wśród nich dominowała ciężka piechota ze swoimi białymi mieczami i prostokątnymi tarczami, wojownicy pochodzili w głównej mierze z Germanii, lecz udało mi się wziąć po drodze kilkunastu monstrualnych piechurów z Cesarstwa Bizantyjskiego w którym uzupełniliśmy nasze zapasy w drodze morskiej do celu krucjaty - Nowej, świętej wojny pod przewodnictwem samego Boga. Podczas postoju udało mi się nawet spotkać z samym Basileosem pytając o wsparcie dla wspólnej sprawy, lecz cesarz odmówił woląc strzec własnych ziem przed Saracenami i Arabami. Niemal wszyscy byliśmy zawiedzeni jego postawą, jednak zrozumiałem jego obawy. Cesarstwo przez wieki było jak mur chrześcijaństwa chroniący reszty Europy przed wschodnią zarazą a jego upadek mógł zakończyć się upadkiem Chrystusa, nie możemy na to pozwolić. Obejrzałem swój oddział czekający tylko na mnie, ich dowódcę i podwładnego Generała Bastiana, który zapewne prowadził już pierwszą kolumnę rycerskiej gromady.

      "Wojownicy! Rycerze! Drodzy bracia! Po miesiącach trudów podróży nareszcie nasza wyprawa dotarła do celu, stoimy dziś na świętej ziemi naszego Pana i Oswobodziciela, dzięki niemu zawdzięczamy bezpieczne dotarcie! Różni nas wiele rzeczy, krew, pochodzenie czy władca, ale dziś jesteśmy jednością, dziś jesteśmy mieczem w ciemności walczący o wolność dla każdego chcącego służyć naszemu Panu! Dlatego... Dlatego pytam się was moi bracia, czy jesteście ze mną?!" - Krzyknąłem wznosząc rękę ku górze jakbym chciał dosięgnąć Królestwa Niebieskiego, niedostępnego dla każdego śmiertelnika. Mężczyźni zakuci w swoje zbroję również odpowiedzieli krzykiem wyjmując swoje miecze w moją stronę.

      "JESTEŚMY JEDNOŚCIĄ! JESTEŚMY MIECZEM W CIEMNOŚCI! CHRONIMY KRAIN CHRZEŚCIJAN!" - Wypowiedzieli w różnych językach, jednak głównie w germańskim i łacińskim. W końcu większość z nich została nauczona sztuki pisania i czytania a nawet języków obcych, jeśli zamierzaliśmy pokonać wielkiego wroga, musimy rozumieć również jego język.

      "CAŁA EUROPA WIERZY W NASZE ZWYCIĘSTWO NAD WIELKIM ZŁEM, SPEŁNIJMY ICH WIARĘ ZDOBYWAJĄC KAŻDĄ TWIERDZĘ, WIOSKĘ I MIASTO STĄD AŻ PO MEKKĘ!" - Wskoczyłem na swego konia po czym wyjąłem czarny długi miecz prowadząc zastąp.

      I zwyciężymy... - Dopowiedziałem w myślach słysząc jak kolumna żołnierzy uderza swoimi butami w miliony ziarenek piasku złotej plaży.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (50)

  •  

    6 dni zapie^dolu, jeszcze więcej planowania. Urobiłem się jak dziki osioł, a tu przyszła taka durna bździągwa i zeżarła durny owoc, bo jej przerośnięty pędrak tak powiedział xD Cały boski plan w pizdu.
    All you had to do was to follow the damn rules, Ewa.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    #szatanomodlitwa #szatanowpis #szatan #bekazkatoli #heheszki
    Niedziela 03.02.2019

    Witam wszystkich tutaj zgromadzonych. Jak zwykle w weekendy spotykamy się w jednym celu - by uprzykrzyć życie innym, wskrzeszać zmarłych, zdobyć korzyści materialne/duchowe, oraz żeby po prostu czcić naszego wspaniałego pana, Lucyfera! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    "Proście, a będzie wam odebrane, szukajcie, a zgubicie; kołaczcie, a zamkną wam. Każdy bowiem, kto prosi, jest mu odebrane, a kto szuka, gubi, a kto kołacze, temu zamkną." (Szatan. 7,7-8)

    ▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂
    Jak zawsze trosce zawierzamy skuteczność opętań katolików, by najmocniejsze demony łatwiej opętywały ich dusze.
    Szatan czuwa i jest z wami zawsze, czy tego chcecie czy nie!

    Ave!
    pokaż całość

    źródło: elavepene.us

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Hrabia_Vik

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)