•  

    Mireczki, właśnie przyszła do nas nowiutka #ps4, którą chcemy Wam podarować (。◕‿‿◕。) Już jutro o 16:00 urządzimy antywalentynkowe #rozdajo. Po co spędzać #walentynki z dziewczyną, skoro możesz z nowiutką konsolą? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #goodie #playstation #cashback #konsole #gry pokaż całość

  •  

    Czy bycie 5/10 wystarczy by znaleźć kochającego, wartościowego męża? (╥﹏╥)
    Czy każdy bystry, pewny siebie i lojalny facet ucieknie do 8/10+?

  •  

    Dobra, skończyłem Gothica 2: NK, tu moja mała recenzja. Będą spoilery z jedynki i dwójki jak ktoś nie grał, no i to będą takie wrażenia ze wszystkiego, może to nie mieć żadnego ładu i składu. Chciałbym się dowiedzieć jak to widzicie ze swojej strony, dlaczego ta gra się wam tak podoba. Będzie długa opowieść całej mojej przygody, a na końcu wszystkie zastrzeżenia jakie miałem do tej gry.

    Do Gothica 2 podszedłem trochę ponad pół roku po skończeniu jedynki. Pomimo całego tego systemu sterowania, przestarzałego silnika gra bardzo mi się podobała. Klimat, który było czuć od samego początku, twarda ręka Gomeza i pewna hierarchia w Starym Obozie, gdzie jednak każdy był skazańcem i szują i liczyła się tylko i wyłącznie siła, im silniejszy byłeś tym wyżej się piąłeś. Mistycyzm Obozu na Bagnach, ich kult i oczekiwanie na Śniącego, no i Nowy Obóz. Tam trochę bieda była jeśli chodzi o samych wojowników, no ale mieli magów wody, ze swoimi motywacjami i planem wykorzystania rudy(bardzo podobał mi się motyw że złoto nie ma tam znaczenia, liczy się tyllko ruda).

    Historia była super (chyba)od początku do końca, zwroty akcji, byłem non stop ciekaw jak to wszystko się zakończy. No i oczywiście świetna Polska lokalizacja. Po zakończeniu G1 nie chciałem od razu grać G2, chyba przez sesję. Zostawiłem sobie ten creme de la creme Gothica na później.

    No i dochodzimy do tego później. Naczytałem się jak to G2 tylko z Nocą Kruka, więc odpalam. Początek był trochę durny, ledwo zabiłem śniącego, a tu budzę się u Xardasa, bo znowu wieeeelkie zło, trzeba odzyskać P O T Ę Ż N Y artefakt i ja muszę to zrobić bo jestem wybrańcem. No dobra, ledwo zabijam wilka, ale idę.

    Pierwsze 2 rozdziały były spoko, zdobywam powoli doświadczenie, ekwipunek, robię zadania w mieście i jest spoko. Tu nie wiem jeszcze czy chcę do paladynów, czy do najemników, tu mi jacyś ludzie giną, staram się dostać ogunie do tego potężnego Lorda Hagena, co to lamusów do siebie nie przyjmuje.

    Nadszedł czas na powrót na stare śmieci, wracam do Górniczej Doliny. No i tu mi Gothic pokazał jakim jestem jeszcze cieniasem, najłatwiejszy ork ma mnie na 2 hity, a oni jeszcze biegają w parach. Wrzucałem tu nawet jak zrzucałem ich z mostu, zacząłem się zastanawiać czy nie przyszedłem tu aby za wcześnie. Dość powiedzieć, że eskortując Diego to on raczej eskortował mnie i nabijał mi exp. zabijając wszystkie potwory po drodze. Swoją drogą szkoda że większość tych istotnych postaci z poprzedniej części tutaj okazała się prawie nieistotna, jedna misja na odnalezienie Diega czy Gorna, a potem nie mają już nic wspólnego z główną linią fabularną.
    Pojawienie się poszukiwaczy było dość ciekawe, chociaż po zabiciu pierwszego okazało się że wcale nie są tacy straszni(pewnie za małolata by robiło to większe wrażenie), no i dalej już tylko wkurwiali, bo nie byli zbyt wielkim wyzwaniem.

    Dobra, lecimy przez portal. Nie spodobała mi się implementacja dodatku, gdzie muszę skończyć go najpierw, żeby ruszyć dalej z głownym questem gry. Dalej musi za mnie wszystko robić inny npc, bo postać ciota, broń gówniana bo im większe staty tym ciężej dobić do kolejnej broni(miecz 50 obrażeń i 25 siły, następna 55 obrażeń i 55 siły, no kurwa xD).

    Sam dodatek - znowu wielkie, wielkie zło, nie wiem które było bardziej złe, z dodatku czy to główne. Historia piratów mnie nie interesowała, nie chciało mi się biegać za jakimś rumem, czy robić innych nudnych misji. Postać tego kapitana(nie pamiętam nawet już jak mu było), trochę spierdolona. Na początku raczej wkurzał, tutaj się pojawił, tutaj coś przysapał, ale bez szału, dopiero jak wszedł do obozu bandytów i napierdolił wszystkim to nabrałem do niego szacunku. No ale to już koniec jego roli w tej grze, do widzenia xD

    Obóz bandytów i szukanie tabliczek już lepiej, historia z Krukiem dość ciekawa, chociaż spotkanie i walka z nim trwała ze 20 sekund. No i teraz co, wielkie zło tutaj pokonane, powrót do głównej linii fabularnej. Wyrwali mnie z niej na parę czy paręnaście godzin i jakoś nie mam wielkiej ochoty do niej wracać, chyba nic się tam zbyt ciekawego nie działo do tej pory.

    Ale, jeden plus z tego dodatku jest taki, że mam szpon beliara. W końcu gram już te kilkanaście godzin, to chyba pasuje żebym był w stanie poradzić sobie z orkami. Wracając do Górniczej Doliny i stając przed zadaniem oczyszczenia przedzamcza z Orków, byłem już sfrustrowany grą i odkryłem jej jedną z największych moim zdaniem wad, w stosunku do części pierwszej. Otóż nie można już pojedyńczo wyciągać potworów, bo leci na ciebie zawsze cała chmara. W związku z tym zamiast walki mamy zazwyczaj festiwal spierdalania, szukania blokad i bugów dla przeciwników. Biegałem jak debil dookoła zamku z parunastoma orkami na karku, i ciachałem ich na tym taranie. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś odpuścił sobie to ekspowisko i robił to w inny sposób, jeśli nie chciał siedzieć tam kilku godzin.
    Co do gliczów, to nie zliczę razy ile się na czymś błokowałem, jakieś zjazdy postaci po stromym zboczu, wpadanie do wody wyprostowanym i czekanie aż zejdzie pod wodę żeby się móc ruszyć - tragedia.

    W międzyczasie zacząłem ogarniać, że na farmie Onara nic ciekawego się już nie zdarzy, nikt tam nie ma żadnych motywacji, a żadnego starcia najemnicy-paladyni się nie doczekałem. W ogóle cała gra już chyba powoli zmierza ku końcowi, bo zauważyłem na jakiejś stronce, że z każdym rozdziałem ilość zadań spada na łeb, na szyję.

    Dobra, dochodzimy do kolejnej żenady jaką są smoki. Tutaj zacząłem przeklinać tych, którzy polecali noc kruka, kiedy zobaczyłem jak wygląda walka ze smokiem. Pierwszy spoko, pomogli mi łowcy. W drugim myślałem że mnie chuj strzeli, jak mnie zaczął wyrzucać tym ogniem w górę i w zależności od widzimisię gry spadałem na ryj zabijając się, albo nie. Smoki są nie do przejścia bez zwojów, jeśli chce się grać zgodnie ze swoją profesją, bo sukinkot w momencie się leczy. Więc czytając jak ludzie sobie z nimi radzą, to albo demon który za nich wszystko robi, albo deszcz ognia na 3 hity. Serio tak to powinno wyglądać? Kamiennego udało mi się zabić z przyzwanym golemem, kiedy złapałem go w glicz i mogłem napierdalać lewo prawo aż zginął. Z Biffa nie miałem żadnego pożytku, bo mu najebałem na samym początku i nie miał broni, bił się ze wszystkimi na pięści i nic nie robił. Od tego momentu przyzywałem już tylko demony i miałem wszystko w dupie(oczywiście sam też napieprzałem smoka, żeby poczuć że mam na coś wpływ, mogę coś zrobić w tej walce). Przez tą durną mechanikę walki dojście do smoków to też był nieskończony festiwal spierdalania przed jaszczurami, bo 2 sekundy w takiej chmarze i cię nie ma.

    Zebranie drużyny na wyprawę to idiotyzm. Tylu chłopa wziąłem do pomocy, żeby siedzieli tylko na łajbie i łaskawie najebali raz kilku orków, jeszcze z wontami do mnie, mimo że sam wszystko robię. Plus za to jak pięknie wyglądał statek w jaskini.

    Myślałem że dostanę na koniec przynajmniej jakiś fajny finał, dowiem się kto za tym stoi, ten cały wszechpotężny, co to ho wychwalali wszyscy moi wcześniejsi przeciwnicy. Kogo widzę? Kurwa smoka. Gość nawet kurwa imienia nie ma, tylko się nazywa Smok-ożywieniec. To jest ten mój schwarz charakter, ten finał do którego dążyłem przez 40 godzin. Chuj wie kim jest, przybył żeby zniszczyć i mówi że mi najebie tak jak wszyscy poprzednicy.
    No i najebał mi. Wiele razy. Demon nie pomaga, przyzwiesz drugiego to zacznie napierdalać tego pierwszego(xD), a jak nawet obaj będą bić smoka to nic to nie da, zjadą mu z twoją pomocą może 1/6hp, ty tylko łykniesz potkę a ten skurwysyn już ma full hp odnowione. Próbujesz go napierdalać z bliska - fiu do góry i albo Bezi upadnie i tylko głupi ryj rozwali, albo umrze jak ostatnia ciota, z chuj wie jakiej przyczyny. Jeszcze oczywiście w tym zamęcie postać prędzej pierdolnie swojego demona niż smoka, bo przecież na pewno mi o to chodziło. Jakieś czary mam na ożywieńców, pomniejszanie - nie działa.
    Nic nie było do tej pory tak frustrujące jak ten smok, to nie była walka na zasadzie znajdź słabość przeciwnika, czy wykorzystanie twoich umiejętności, tylko na zasadzie - czy będziesz miał farta, czy nie? Po nie wiem, 30-40 minutach walki już chciałem użyć kodów, bo nie miałem już żadnej motywacji, chciałem tylko zobaczyć jak to się zakończy. Przejrzałem jeszcze zwoje jakie miałem, oprócz deszczu ognia który zabierał 1/3-1/4 hp wziąłem jakieś inne gówno. Lecę bez większej nadziei, bo poprzednie czary nie działały, a tu... czar zabiera smokowi prawie całe hp, szybki deszcz ognia i koniec. Cała ta praca przez całą grę, inwestowanie w siłę, bronie i umiejętność walki, żeby zabić głównego bossa 2 zwojami znalezionymi gdzieś na oszczanej ziemi w podziemiach (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    Końcówka jeśli chodzi o historię była gówniana na maxa, tyle co mi się podobało polttwist, że Xardas okazał się złym i podjebał moc tego kapiszona.

    Koniec spamu, teraz dlaczego uważam, że ta gra jest gówniana:
    - jeden wielki festiwal bugów i gliczów, cała gra kręci się wokół tego jak te bugi wykorzystać,
    - walka z kilkoma przeciwnikami to też spierdalando i bugowanie przeciwników w różnych miejscach,
    - walka w tej grze to ogólnie bardziej liczenie na farta niż same umiejętności(mówię głównie o walce ze smokami i mocniejszymi przeciwnikami),
    - fabuła jest beznadziejna, nie ma klilmatu, ani pomysłu jedynki,
    - nieciekawe postaci, ich historie - lamus Pyrokar co nic nie wie, Lord Hagen do którego tak ciężko się było dostać, który nic nie robi w dalszym etapie, Xardas, który w pierwszej części był tajemniczym, mocarnym nekromantą, a tutaj jest dziadem mowiącym ci co robić przez całą grę, z zamku to nawet nikogo nie pamiętam, przywódca najemników Lee co nic nie robi, Olaf z którym gadasz raz przez całą grę,
    - dodatek Noc Kruka, który(moim zdaniem, chociaż nie grałem w wersję bez dodatku) zaburza cały system rozwoju postaci, a przez to przyjemność z gry,
    - Zwój2Win, czyli dajemy mocne zwoje za 5(!) many, bo nie potrafimy zrobić tak rozgrywki, żeby dało się to przejść zgodnie z twoją postacią. Bez leczenia smoków jakoś by dało radę to zrobić, tutaj zwalam na NK.

    Ogólnie cała gra wygląda jakby studiu kończyły się pieniądze czy czas i dokończyli ją na szybko skracając rozdziały i robiąc nieciekawy finał, niezbalansowaną, nieprzemyślaną rozrywkę. Mogę tu tylko docenić jak robione są teraz gry, jak dużo czasu i dbałości poświęcane jest na dopieszczenie współczesnych gier.

    Cała ta moja tyrada powstała dlatego, że chyba żadna gra w moim życiu mnie tak nie zawiodła. Dlatego że jedynka mi się bardzo podobała, a do tej gry chyba nigdy nie wrócę(chyba że vanilla, żeby zobaczyć jak to tam wygląda) i dlatego że nie mam pojęcia dlaczego wam się ona tak bardzo podoba. Chyba muszę obejrzeć na nowo dokument arhn.eu o Gothicu, bo aż nie dowierzam w to jak mnie ta gra wkurwiła.

    I miejcie też wzgląd na to, że nie każdy tę grę przechodził po milion razy, wie gdzie jest każda bron, każda tabliczka sił czy wszystkie myki-triki.

    G1>>G2:NK, takie jest moje zdanie

    #gothic
    pokaż całość

    •  

      @S7-1500 sądzę, że trochę za mało ekspiłeś postać. Po pierwsze ja zawsze najpierw robię Jarkhendar, a dopiero potem górniczą dolinę. Wtedy nie czujesz tak bardzo tego wymuszonego oderwania od głównej linii fabularnej, no i sporo leveli idzie tam wbić. Po drugie piszesz, że w Jarkhendarze "wszystko musi za ciebie robić inny npc, bo postać ciota". To chyba świadczy o tym, że na Khorinis za dużo czasu na podbijanie postaci nie traciłeś, co? Mnie właśnie irytuje w G1, czy w G2 bez NK, że na początku jesteś nic nie umiejącym zerem, a na końcu nawet jak grasz magiem, możesz mieć dość siły żeby podnieść najlepszy miecz/topór w grze i przy okazji maksujesz wszystkie inne staty. Wszystko masz na hita i gra się staje zwyczajnie nudna. To jest chyba główny powód przez który jak dla mnie - G2NK > G1.
      Co do tego, że fabuła Ci nie odpowiadała - kwestia gustu. Ale powiem szczerze, że nie rozumiem, czemu latanie za chrząszczami w starym obozie jest twoim zdaniem ok, a za rumem u piratów już fe. Tudzież wielki potężny Gomez, co lamusów nie przyjmuje jest spoko, ale wieki potężny Hagen co lamusów nie przyjmuje już nie za bardzo.
      A co do niewykorzystanego potencjału (jak np. postacie z jedynki, czy niektóre lokacje), zgadzam się w pełni, ale jedynkę też by się dało doszlifować.
      Inna sprawa, że masa ludzi (w tym ja) lubi tę serię choćby z samego sentymentu.
      pokaż całość

      +: meres
    •  

      @Edi93 de gustibus non est disputandum

    • więcej komentarzy (19)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ITWolf

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)