•  

    Johann Melchior Dinglinger oraz Grünes Gewölbe, Dwór władcy Aurangzeba 1701 - 1708. Była kiedyś ta makieta, ale chyba z 2 lata temu.

    W produkcji tej miniatury użyto: 4909 diamentów, 160 rubinów, 1 szafir, 16 pereł i dwie kamee, ale przez kres 300 lat gdzieś zapodziało się 391 kamieni szlachetnych jest też to pierwszy przykład "chińszczyzny" (nie jak dzisiaj, ale próba naśladowania Chin oraz fascynacja kulturą). Fotografie słabej jakości są, ale na stronie muzeum macie olbrzymie zbliżenie i powiem, że makieta robi wrażenie.

    "The "Grand Mogul's Throne", as contemporary sources called it, is a chef d'oeuvre of European Baroque goldsmith art. Its overall design is the first extensive document of Chinoiserie in Germany. His combination of fashionable interlacing with Far Eastern elements that can easily be applied to organize the surface of objects, Dinglinger helped forge the style of the Dresden Baroque. Today, the ensemble still consists of 132 figures and thirty-two gift items made of enameled gold. They are arranged on a silver, silver gilt, and gold stage that is conceived as an architectural feature. Between 1701 and 1708, Johann Melchior Dinglinger constructed the palace along with his brothers, the enamel artist Georg Friedrich (1666-1720) and the gold worker Georg Christoph (1668-1746). Today, the opus is still bedecked with 4,909 diamonds, 160 rubies, 164 emeralds, one sapphire, sixteen pearls, and two cameos (391 precious stones and pearls have been lost over the course of its nearly three-hundred-year existence).

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #sztuka #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Zalew antysemickich tresci przekroczył moją tolerancję.
    Własnie robię listę 50 najbardziej skandalicznych znalezisk, które tutaj się pojawiły w ostatnich kilku dniach + minimum 2x tyle najostrzejszych komentarzy. Pisze do supportu GoogleAdsense (polskiego+kopia angielska do zagranicznego by polski nie zamiótł pod dywan) gdzie oni reklamy pozwalają zamieszczać. Potem te same maile wyślę do firm, które reklamuja się tutaj poza Adsense. To jest na prawdę przegięcie co tu się dzieje, czuję się jak w Niemczech w czasie nagonki na Żydów w 1938.

    Całkowicie rozumiem to, że obecny, nacjonalistyczny rząd Izraela może się nie podobać, ale to nie usprawiedliwia wypisywania komentarzy podpadających pod namawianie do ludobójstwa.
    @wykop #neuropa @m__b
    pokaż całość

  •  

    Jednym z większych mindfucków było dla mnie ogarnięcie żartu jaki twórcy programu Nero Burning Rom zrobili światu.

    Nero to Neron. Więc nazwa to Neron Pali Rzy.

    Geniusze

    #heheszki

    źródło: img.purch.com

  •  

    #heheszki #polityka #neuropa #4konserwy.ru #bekazpisu #bekazlewactwa #dobrazmiana #polska #niemcy

    Taki jeden poseł z PiS zajmuje się do dłuższego czasu polskimi roszczeniami wojennymi od Niemców. Ktoś wie może jak sprawa się ma? Co już osiągnęła ta tuza polskiego parlamentaryzmu i prawa?

    Zdjęcie losowego polityka PiS (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    A dzisiaj coś, co zna chyba każdy fan II WŚ i Finlandii. Fiński snajper ze zdobycznym Mosinem z celownikiem PE.

    W Polsce jeśli chodzi o Finów, to każdy zna dwie postaci - marszałka Mannerheima i... Valkoinen Kuolema. Najsłynniejszego snajpera świata. Simo Häyhä.

    Dobrze strzelać potrafił chyba każdy mężczyzna w Finlandii. Myślistwo było popularnym zajęciem w zalesionym kraju. W latach 20. jako karabin dla armii i Gwardii Obywatelskiej wybrano karabin Mosina, produkowany przez firmę Sako pod oznaczeniami m/27 i m/28. Ponieważ uznano, że należy wykorzystać koncepcję snajperów, postanowiono przetestować celowniki optyczne. Zamówiono w lokalnej firmie Oy Physica 230 celowników pryzmatycznych, jednak nie były one zbyt udane (były zbyt delikatne i wrażliwe na spadki temperatur) i tylko 150 przystosowanych egzemplarzy trafiło na front.

    W związku z tym, większość fińskich snajperów, nie posiadała celowników optycznych, korzystając wyłącznie z muszki i szczerbinki. Jednak, gdy była tylko okazja, przejmowali zdobyczne, nawet uszkodzone, sowieckie karabiny wyborowe z dobrymi celownikami PEM i PE, opartymi o niemieckie celowniki Zeissa. Co więcej, wbrew sowieckim przekazom, Finowie raczej rzadko strzelali z drzew. Pozycja ta była nielubiana, bo nie pozwalała strzelcowi na szybki odwrót. Wykorzystywano je głównie w celu obserwowania nieprzyjaciela i kierowania ognia artylerii.

    Nie istniały żadne szkoły snajperskie, ani podręczniki do walki tego rodzaju. Większość snajperów była całkowitymi samoukami. Działali najczęściej w dwuosobowych zespołach, przenikając przez sowieckie linie, albo wspierając ogniem kolegów na froncie. Jeden strzelał, drugi obserwował. Wykorzystywali swoją znajomość terenu i narty do szybkiego przemieszczania się. Przygotowywali sobie kilka stanowisk, zmieniając je po kilku strzałach. Były to najczęściej wydrążone jamy, nazywane przez Rosjan ''finskij sugrob''. Fińscy strzelcy strzelali z ich wnętrza, by nie zdradzał ich płomień wystrzału.

    Długie kolumny zmotoryzowane, uwięzione w motti były doskonałym celem. Strzelali niespiesznie, jakby delektując się chwilą. Piechotę zostawiali najczęściej w spokoju, to szarże były ich celem. Dziesiątkowali całe jednostki.

    Jeden z dziennikarzy zapytał fińskiego snajpera, czy strzelanie do czerwonoarmistów sprawiało mu jakieś osobiste ''kłopoty''. Fin, po krótkim namyśle odparł: ''Owszem, wie pan, starali się robić uniki, chować za osłoną i biec zygzakiem''.

    Najsłynniejszym oczywiście pozostał Häyhä, mając 700 Sowietów na koncie (są co do tego wątpliwości, jak co do istnienia innego snajpera, zwanego Sulo Kolkka), ale byli i inni:
    - ppor. Kalle Moilanen - ponad 200 zabitych w dwa miesiące;
    - kpl. Kaarlo Aarnio - 150 zabitych;
    - Toivo Maukonen - 150-200 zabitych.

    #talvisota

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: Trochę truizmów natury etycznej i nieco niepopularna opinia z mojej strony, acz gdy czytam o Talvisocie to przykro mi się robi na myśl o zwykłych sowieckich szeregowych. Oczywiście żal z takiej rudymentalnej ludzkiej perspektywy jest każdej cierpiącej i umierającej w każdych czasach istoty, a nawet tych, którzy z pierwotnie niewinnych stali się oprawcami, acz tutaj dochodzi jeszcze nieco emocjonalna, popowa dialektyka - sprawiedliwej obrony bohaterskich Finów przeciw niczym nieusprawiedliwionej agresji sowieckich zagonów. I tak jak Häyhä uznawany jest dość powszechnie za bohatera, tak jakoś żal mi tych jego setek anonimowych ofiar, młodzieży zagnanej z rosyjskich czy ukraińskich (w parę lat po Hołodomorze) miast i wiosek, wysłanych na niesprawiedliwą wojnę, karmionych czerstwym chlebem i propagandą, głodujących i marznących po tajdze. A na koniec, często po śmierci, jako nic nieznaczące członki bolszewickiego molocha, postawionych pod pręgierzem historycznej i moralnej oceny, z oczywiście obciążającym werdyktem. pokaż całość

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: Oczywiście. Jak napisałem wyżej żal mi jest tak ofiar (bardziej), jak i katów (mniej). Katów dlatego, że - czy to przez okoliczności czy pierwotne predyspozycje psychiczne (skatalizowane owymi okolicznościami) - doprowadzili siebie i innych do takiego stanu. Oczywiście nie umniejsza to ich win, czy to w wymiarze moralnym czy tym bardziej prawnym. Notabene - część z owych Niemców to była moja rodzina, w Wehrmachcie był mój dziadek, babcia w Nachrichtentruppe (była w Dreźnie w '45, a po wojnie ożeniła się z drugim dziadkiem AKowcem, UBekiem i WiNowcem w jednym), dwaj pradziadkowie (jeden weteran I wojny i Powstań Śląskich, tylko że po "złej" stronie) w Volkssturmie. Wszyscy oni trafili na mniej bądź dłużej do sowieckiej niewoli, jeden nie wrócił, tak więc "Ivan" (jak to zawsze mówił mój opa) nie był lubiany, mimo to dobrze wspomina się pewnego szeregowca (Aleksander), który stacjonował bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych na Opolszczyźnie i pomógł przetrwać mojej prababci z 5 dzieci, przynosząc mleko i załatwiając radzieckiego lekarza dla kilkuletniego wtedy brata mojej babci (do dzisiaj ów wujek ma bliznę na twarzy po tej operacji). A prawie równocześnie z działaniami owego Aleksandra jego sowieccy kamraci dokonali w niedalekiej odległości dwóch znacznych i znanych masakr cywilów, w Miechowicach i Przyszowicach. Sorry za tą prywatną i mającą anegdotyczny charakter dygresję prywatną, acz specjalnie wymieniłem te osoby dla unaocznienia częstej niejednoznaczności ówczesnych postaw i okoliczności w jakich się jednostki znajdowały. pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    #bekazlewactwa #bekazpodludzi #neuropa #4konserwy
    Ojej, jak ciężko żyć w dyktaturze, gdzie trzeba walczyć o podstawowe prawa człowieka i konstytucję do ostatniej kropli.... sosu.
    Jest pani prawdziwą bohaterką, pani Jando.
    Mam nadzieję, że żaden złowrogi prawak nie przeszkadzał Pani w konsumpcji.

    źródło: pbs.twimg.com

    •  

      kanapkę z kiełbasą, mi wolno krytykować PiS

      @mnik1: Wykluczone, obecną Władzę mógłbyś krytykować tylko w przypadku nieregularnego spożywania, a i to co najwyżej chateubrianda z wychudzonego podkarpackiego psa bądź kradzionych uczniom kanapek, nadto musisz być absolutnie nieznany, żeby nie powstało graniczące z pewnością wrażenie, że zaliczasz się do łżeelity. A że za obecnej kadencji psy i uczniowie odetchnęli z ulgą, a tvp altruistycznie wyciąga nazwiska randomów z niebytu, to morda tam w kubeł i doceńta szeroki wachlarz smaków sałatki warzywnej, kabanosa i rządu, który Ci to wszystko dał. pokaż całość

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Robienie laski amerykanom - odcinek... ciul wie który.

    Aż żal patrzeć jak nasi rządzący wraz z prawicowymi i niezależnymi "dziennikarzami" i "ekspertami" tylko ślinią się na myśl o amerykańskiej pale, którą zaraz będą opierdalać po raz wtóry.

    Przypomnę - Waszyngton kazał Warszawie zwołać bardzo niewygodną konferencję, na temat w którym nie mamy żadnego interesu, a może nas tylko skonfliktować z Unią Europejską, która ma inny punkt widzenia na Iran niż USA. No ale od paru lat to nasza żelazna strategia - szukaj wrogów blisko, a przyjaciół daleko.

    Polska w zachodnich mediach nie jest przedstawiana jako "współorganizator", a zostaliśmy sprowadzeni do rolki wynajmowanej salki konferencyjnej. Niesmak w Europie i skłócenie z Iranem pozostanie.

    Nie dość, że przyjezdni amerykanie obrażają nas na każdym kroku (polecam http://elavepene.us/link/4798205/seria-wpadek-amerykanow-rece-opadaja/ ), to Żydzi otwarcie nawołują do wypowiedzenia wojny Iranowi.

    Rządowe i przyrządowe media prześcigają się w ogłaszaniu jakimi cudownymi przyjaciółmi na dobre i złe jesteśmy z Amerykanami. Jednocześnie Pompeo mówi wprost, że w kongresie nie ma mowy o zniesieniu wiz. PO PROSTU IKS DE.

    Jeszcze dochodzi sprawa kupna HIMARS - nie dość, że mało (bieda wersja mówiła o 50, kupiliśmy...20) to jeszcze jest to zakup bez offsetu. Polecam: http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/590966,himars-mon-wyrzutnie-rakietowe-general-pacek.html

    Po prostu masakra. Takiego seansu żenady na arenie międzynarodowej już dawno nie mieliśmy.

    #polityka #bekazpisu #robieniekurwyzlogiki #tvpis #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    •  

      @TragiKomediant: Wczoraj przez przypadek miałem krótką styczność z tvp info, przez ok. 10 minut dwóch politologów i dwóch dziennikarzy (w tym jeden z Gazety Polskiej) rozpływało się w zachwytach nad prestiżem jaki płynie z konferencji w Warszawie, któryś stwierdził - w nawiązaniu do równoległej konferencji w Monachium - że jest to przełamanie monopolu takiej Brukseli, Paryża czy Monachium właśnie (cóż za dobór miast i kładzenie akcentów politycznych) w organizacji międzynarodowych spotkań. Komentarz redakcji - "eksperci są zgodni", że jest to ogromny sukces dyplomatyczny, wszystko podrasowane ładnymi obrazkami stolicy z lotu ptaka. Dla mnie owa konferencja (a zwł. jej ewentualne skutki) to niekoniecznie musi być jednoznaczna katastrofa dyplomatyczna, jakieś pozytywy owszem, da (bądź raczej dałoby) się odnaleźć, jednak tak jednostronne, siermiężne przedstawienie tego tematu przez tvp info to propaganda czystej wody. A widziałem dosłownie krótki fragment. pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    #heheszki #polityka #neuropa #4konserwy.ru #bekazpisu #bekazlewactwa #dobrazmiana #polska #patologiazewsi #tvpis

    Główny politruku TVPiS znowu dał popis... Co oni tam palą na korytarzach?! ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) pokaż całość

    •  

      @Kempes: Kreatywne rozwinięcie w wykonaniu Pereiry hasła "nikt nam nie wmówi że białe jest białe...". Powinien pamiętać o swoim sławnym rodaku sprzed 500 lat, który jako pierwszy udowodnił empirycznie (mimo przedwczesnego skonu), że Ziemia ma kształt kulisty.

      Ja wiem, ze do roboty troll biora raczej miernych, ale wiernych i nie ma co za duzo wymagac, ale czy ty na prawde myslales, ze ziemia jest okragla?

      @lekkonieobecny: A jaka jest? Przy założeniu, że stosujemy uproszczone sformułowania o charakterze kolokwialnym i używamy wyłącznie dialektyczną parę dwóch sprzecznych pojęć kulturowo i językowo silnie ugruntowanych w dyskusjach nad kształtem Ziemi, to jest terminy "płaska" i "okrągła" (jako potoczny synonim do "kulista", mimo że geometrycznie to co innego). Prawie każdy zna termin geoida, acz potocznie stosuje się słowo kula (pamiętając o tym, że nieco spłaszczona i chropowata), wzgl. okrągły (wyobrażając sobie dwuwymiarową mapę), no chyba, że ktoś jest płaskoziemcem, ale wtedy to już bez znaczenia co taki ktoś myśli o czymkolwiek. > Gdyby ziemię zmniejszyć do rozmiarów kuli do bilarda

      @wodzik: Trochę trudno mi sobie wyobrazić taką skalę, tak jak piszesz, różnica pomiędzy najwyższym a najniższym punktem Ziemi (tylko 20 km i to rozciągnione na znacznej odległości pomiędzy tymi punktami) byłaby praktycznie niezauważalna, acz jej spłaszczenie byłoby już chyba dostrzegalne, przynajmniej w zachowaniu takiej geoidy na stole bilardowym. Różnica pomiędzy średnicą równikową a biegunową to wprawdzie tylko nieco ponad 40 km (na ok. 12 700), no ale jednak równomiernie rozłożonych na dużej powierzchni.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Chiński żołnierz ćwiczy w przerwie od walk, Szanghaj, sierpień 1937 r.

    Zauważyłem znamienną rzecz - piszę o kolejnych bitwach wojny chińsko-japońskiej, ale dość często pojawia się pytanie ''czemu Chińczycy przegrywali''. Dlatego dzisiaj pokuszę się o wyjaśnienie podstaw, bo faktycznie - pisanie o bitwach nie oddaje całego obrazu. Dzisiaj będzie długo, bo temat jest ważny.

    Żeby zrozumieć słabość Chin w II WŚ, trzeba cofnąć się o przynajmniej 40 lat, czyli do pierwszej wojny chińsko-japońskiej 1894-95. Japonia, która stosunkowo niewiele wcześniej otworzyła się na świat, wybrała prostą drogę do budowania potęgi i obrony własnej niezależności: atak na osłabionego sąsiada. Chiny zaś były idealnym przeciwnikiem. Od lat trawione wewnętrznymi sporami i wojnami, eksploatowane i grabione przez europejskie mocarstwa nie mogły się obronić przeciwko świetnie wyszkolonej, nowoczesnej armii japońskiej. Klęska Chin zachęciła inne potęgi europejski do grabienia Państwa Środka. W 1898 r. Niemcy szantażem wymusili dzierżawę Półwyspu Szantung z miastem Qingdao, w tym samym roku Rosja wymusiła przejęcie Port Artur, Francja - Kuangczouwan na południu, a Wlk. Brytania - Hongkong. Kryzys pogłębiło powstanie bokserów, brutalnie spacyfikowane przez europejski korpus ekspedycyjny w 1900 r., oraz wojna rosyjsko-japońska.

    I WŚ nie zmieniła zbytnio sytuacji Chin. W 1915 r. Japonia wymusiła na Chinach prawo do budowania fabryk i kopalń na terenach chińskich. Co więcej, mimo, że Ententa obiecała Chinom zwrot niemieckich koncesji, w 1919 r. zostały one przekazane Japonii. Oburzone zdradą Chiny nie uznały Traktatu Wersalskiego. Co więcej, w tzw. ''Traktacie Czterech Potęg'' z 1921 r. Chiny potrzebowały zgody banków USA, Francji, Wlk. Brytanii i Japonii na uzyskanie pożyczek zagranicznych. Potęgi europejskie drenowały Chiny, łamiąc wszystkie wartości, w obronie których rzekomo później walczyli z Japończykami...

    Należy też wspomnieć, że Chiny nie były jednolitym państwem. W 1915 r. doszło do rozpadu armii Chin na frakcje Anfu i Zhili, które toczyły ze sobą wojnę (do której dołączyła frakcja Fengtian i Guangxi), która trwała aż do 1929 r. Potem doszła jeszcze wojna domowa z komunistami i ogólne rozbicie dzielnicowe Chin. Ogółem - jeden wielki chaos.

    Dopiero w 1930 roku rozpoczęto modernizację armii we współpracy z Niemcami. Niemcy okazali się być najbardziej wartościowym dla Chin sojusznikiem (bo reszta świata niezbyt była zainteresowana Chinami, licząc, że jeszcze słabsze Chiny staną się doskonałym rynkiem zbytu i kolonią europejskich mocarstw), ale ambitne plany utworzenia 80 dywizji elitarnych, opartych o wzorce Wehrmachtu pokrzyżował wybuch wojny z Japonią.

    W praktyce Chiny w 1937 roku dysponowały zaledwie ośmioma regularnymi dywizjami piechoty, wyszkolonymi na wzór niemiecki. Pisałem o nich kiedyś - i większość z nich wymiotła bitwa o Szanghaj w 1937 roku. Ponadto, Chiny posiadały jedną dywizję pancerno-motorową - była to 200. Dywizja, posiadająca włoskie tankietki i niemieckie samochody pancerne oraz - później - sowieckie czołgi.

    Czym więc była reszta? Normalnie chińska dywizja piechoty miała siłę brygady i liczyła 4-5 tys. ludzi, przy czym uzbrojenia strzeleckiego starczyło dla połowy. Reszta miała się doposażać w trakcie walk, lub tworzyła korpusy samobójcze, uzbrojone w miecze (jak dadao na zdjęciu) i ładunki wybuchowe. Chińczycy mieli poważne braki w broni maszynowej i artylerii, nie wspominając o środkach transportu i czołgach. Co więcej, nawet dywizje ''niemieckie'' były słabsze od swoich japońskich odpowiedników, licząc 10 tys. ludzi i odpowiadając siłą dywizjom lekkim w innych państwach. Chińska dywizja składała się w teorii z dwóch brygad, a każda z trzech batalionów.

    Chińczycy dysponowali uzbrojeniem z całego świata - produkowane w kraju chińskie kopie karabinów Mausera, stare karabiny zakupione w Japonii, skupowali czeskie, szwajcarskie, austriackie, francuskie, polskie, fińskie i belgijskie konstrukcje, później używali także amerykańskich i brytyjskich oraz sowieckich. Zaopatrzenie w amunicję było koszmarem logistycznym.

    Żołnierze byli kiepsko szkoleni, bo brakowało zwyczajnie kadr - większość wyszkolonych oficerów, lub podoficerów albo zginęła w walce, albo przeszła na służbę do chińskiej armii, walczącej po stronie Japonii (armia Wanga Jingweia). W toku późniejszych działań w walce wręcz Chińczyków szkolili japońscy jeńcy, bo ci byli niezrównani w walkach na bagnety i starciach okopowych.

    Zatem, mimo iż Armia Narodowo-Rewolucyjna (jak nazywały się siły Kuomintangu i komunistów) miała 4,3 mln żołnierzy w 515 dywizjach, to ich siła była dużo mniejsza niż japońskich armii w Chinach. Co gorsza, pobór do chińskich dywizji wyglądał jak łapanka (''poborowych'' ciągnięto skutych łańcuchami przez wiele kilometrów, głodzono, bito, a nawet zabijano) i pochłonął wiele ofiar (mieszkańcy Chin wspominali, że bali się jednakowo Japończyków, jak i swoich żołnierzy, bo ci kradli, mordowali, palili i gwałcili równie okrutnie jak agresorzy).
    W wyniku ''poboru'' zginęło około trzech milionów Chińczyków. Podkreślmy to - trzech milionów.
    Co więcej, tworzone były jednostki karne, których żołnierze byli kierowani do rozminowania nieoznakowanych pól minowych, albo samobójczych szturmów.

    Japończycy zaś w dywizji mieli 20 tys. ludzi, dysponujących dużą brygadą piechoty, pułkiem artylerii i pułkiem kawalerii. Jednostki mogły być wsparte doraźnie batalionami pancernymi. W efekcie, Japończycy dysponując elastycznie dowodzonymi, niewielkimi siłami, potrafili rozbijać całe chińskie armie.

    Co więcej, Chiny praktycznie nie otrzymywały ani zagranicznych pożyczek od USA i Wlk. Brytanii, ani zaopatrzenia Lend-Lease. Chiny były zresztą długo lekceważone na arenie międzynarodowej, bo mocarstwom nie zależało na powstrzymaniu Japonii, dopóki nie zagrażała ona ich własnym interesom. Należy tu jednak podkreślić, że walka w Chinach angażowała ponad połowę sił japońskiej armii, a Japończycy - mimo wielkich zwycięstw i kolejnych podbojów - nie zdołali rozbić sił chińskich do końca wojny. W interesie Aliantów było wspieranie Chin.

    Widocznie tego nie zrozumieli...

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: @IIWSwKolorze1939-45: W temacie wojny Japonii z Chinami polecam (tym co nie czytali) publikację J. Polit, Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska..., zwłaszcza rozbudowaną bibliografię. Można się oczywiście przyczepić, że autor w niewystarczającym stopniu wykorzystał źródła azjatyckie, a archiwalia to głównie brytyjska perspektywa, acz i tak jest to wartościowa pozycja na naszym rynku w tematyce jednak słabo u nas rozpoznanej i sprowadzająxej się w sumie do kilku haseł typu rzeź w Nankinie, jednostka 731 czy komuniści i Kuomintang. Sam ją kupiłem za jakieś śmieszne pieniądze w krakowskim składzie taniej książki, może jeszcze jest dostępna. pokaż całość

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Imię Filip pochodzi od słów Philos i Hippos czyli kochający konie. Zaś Filadelfia od Philos Adelphoi czyli miłujący swoje rodzeństwo. Taki przydomek otrzymywali władcy współżyjący z siostrami, co stawia Filipów w bardzo złym świetle ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #ciekawostki #heheszki

    •  

      mieszkańców Filadelfii równiez

      @AgentGRU: Amerykańska Filadelfia nazywa się tak właśnie (i zawdzięcza swój obecny przydomek, city of brotherly love) ze względu na pacyfistyczną i kwietystyczną ideologię leżącą u podstaw religii kwakrów, którzy miasto założyli, licząc, że będzie ono wzorcowym przykładem (takim idealnym miastem w renesansowym rozumieniu, tylko nie urbanistycznie a etycznie) siedziby ludzi wzajemnie miłujących się. > aki przydomek otrzymywali władcy współżyjący z siostrami

      @Slucham_psa_jak_gra_: Czyli głównie Ptolemeusze w Egipcie, m.in. Ptolemeusz II Filadelfos, założyciel Filadelfii (Ammanu w Jordanii), którego żoną była Arsinoe I, nie z rodziny Ptlemeuszy tak więc błąd ten szybko nadrobiono i znaleziono Arsinoe II, która była siostrą faraona. PS Lubię konie, acz chyba bez wzajemności.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Prażółw z rakiem kości

    "Kiedyś to nie było raka -teraz jest bo cywilizacja/GMO/poprawność polityczna/WiFi/chemtrailsy/kanalizacya miasta stołecznego Warszawa/Soros" można czasami usłyszeć z ust tego znajomego co go jeszcze nie zunfriendowaliśmy ale chyba już czas bo śmieci nam na wallu. To prawda, że cywilizacyjne zdobycze spowodowały to, że żyjemy tak długo, że nowotwory zdarzają się częściej ale patolodzy pokazują, że komórki organizmów wielokomórkowych zapominały, że są tkanką i decydowały się na samobójczą eskapadę w świat jednokomórkowców znacznie przed naszym istnieniem. Tu - nowotówr kości prażółwia sprzed 240 milionów lat. Warto czytnąć i kopnąć.

    Wyjątkowo mało obrzydliwe ale i tak wykop.

    Rys: nowotwór kości prażółwia.

    #nauka #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #niemoje #liganauki #mikroreklama
    pokaż całość

    •  

      @Sierkovitz: Robiłem kiedyś pisane po niemiecku luterańskie księgi zgonów z Cieszyna, głównie z XVII-XIX w., gdzie w jednej z rubryk podawana była przyczyna (jeśli była znana przy ówczesnych metodach i wiedzy o świecie prowincjonalnej przecież społeczności). Obok śmierci naturalnej/ze starości bardzo często (aż mnie to wtedy uderzyło, częstotliwość występowania danych schorzeń) występowały udar/wylew oraz... rak odbytu, z tego co pamiętam o innych nowotworach nie pisali, acz może już tego nie pamiętam. Nie wiem czy ówczesne określenie "rak odbytu" znaczyło w rozumieniu duchownych, lekarzy czy cyrulików sprzed 200-300 lat to samo co obecnie, czy też było wpisywane kiedy nie potrafiono łatwo i jednoznacznie określić przyczyn zgonu (acz były też puste rubryki czy też określenie "nieznana przyczyna śmierci", tak więc nie wskazywałoby to na automatyczne wpisywanie w przypadku wątpliwości). Zupełnie na marginesie - w księgach chrztów tak 30-40 % urodzonych dzieci to potomstwo z nieprawego łoża (przy czym podawano zwykle imię ojca, zwykle posiadającego żonę i dzieci), to tak dla tych szafujących różnymi "o tempora o moresami" i piętnujących współczesne rozpasanie. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

    •  

      @angry_fish_ate_bear: W sumie to całkiem ładna architektura miejscami, zwłaszcza ta masywna brama, tylko wszystko okropnie zapuszczone (jakby ktoś jeszcze nie zauważył to na wszelki wypadek wolałem napisać ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Btw, na 4 zdjęciu ten zabudowany balkon wygląda nieco jak pożydowska kuczka, sukkah, jakie budowano na święto namiotów. W Częstochowie zważywszy na ilość mieszkających tam przed wojną Żydów jest to prawdopodobne, acz wymagałoby to bliższej weryfikacji żeby ostatecznie stwierdzić czy to faktycznie sukkah a nie wyłącznie zabudowany balkon. pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

    •  

      Kiedy jakiś Bośniak zabija Austriaka w Sarajewie, a ty jako Australijczyk musisz zabijać Turków ku chwale Korony.

      @Destr0: Kiedy jakiś bośniacki Serb nazywający siebie Jugosłowianinem zabija w w należącym do Austrii Sarajewie mieszkającego w Czechach Austriaka pochodzenia włoskiego i jego urodzoną w Niemczech czeską żonę, a ty jako Australijczyk wraz z Nowozelandczykami musisz zabijać Turków w arabskiej Palestynie ku chwale brytyjskiej Korony. Ukotłobałkanowiłem z leksza ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Wszyscy twierdzą, że Bytom jest brzydki, a ja uważam odwrotnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #slask #bytom #drony #zajebistybytomjestzajebisty

    źródło: DJI_0778.jpg

    •  

      @MephiR: Jedno z ładniejszych śląskich miast (jak dla mnie w wymiarze architektonicznym przewyższające Katowice, mogące się równać tylko z Gliwicami i Opolem), dekady zaniedbania robią swoją, acz trzeba przyznać, że w ścisłym centrum (nie piszę o dzielnicach, bo tam to czas się zatrzymał w momencie powstania budynków) przez ostatnie 10 lat zmieniło się sporo na plus. Byłem kilkakrotnie w Zabrzu, gdzie właściwie prócz kilku miejsc nic się nie zmieniło, a w wymiarze społecznym jest wręcz regres w porównaniu do czasów, gdy regularniej bywałem w tym mieście. Bytom jednak lepiej sobie radzi od Zabrza, przynajmniej z perspektywy ulicy.

      piekarska jest ładna

      @AchtKommaAcht: To jest ta idąca od kościoła z torami tramwajowymi? Nie jestem z Bytomia i nie znam nazw ulic, acz jeśli to ta ulica to budynek dawnego Postamtu (opuszczonego chyba obecnie, z jakimiś parkingami z tyłu jedynie) jest spektakularny, chyba mój ulubiony w wymiarze estetycznym budynek w Bytomiu, jeszcze z perspektywy obejmującej kościół to daje dużo urbanistycznej satysfakcji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Elo Bytom. Macie tu ładny budynek w tym jak pizda smutnym mieście

    #slask #bytom

  •  

    #heheszki #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera
    1973. Prawie trzy dekady. po upadku Trzeciej Rzeszy. Pocieszcie się tym, jak palniecie coś głupiego w towarzystwie.

    Das darf doch nicht wahr sein! Was, so viele alte Kameraden heute Abend <niezrozumiałe>?!
    To nie może być prawda! Co, tyle się tu zebrało "starych towarzyszy" tego wieczora?!
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Ale właściwie to Sieg Heil jest tak upowszechnione w świadomości w Europie, że nietrudno byłoby w ciągu jakichś na w poły zautomatyzowanych haseł rzucanych przez tłum uzyskać taki efekt i współcześnie, choćby w Polsce. Btw - w początku obecnego stulecia mój sąsiad (weteran Wehrmachtu) biegał po ulicy i krzyczał po niemiecku, że tu jeszcze wrócą Niemcy, mój opa do końca życia pozostał wierny (mimo swoich późniejszych sympatii do CDU) fuehrerowi, podśpiewywał hajotowskie, brunatne i feldgraue piosenki, a mojej mamie powiedział, że podoba mu się, że jego wnuk chodzi wyprostowany jak SAman. Wszystko to w wiele dekad po upadku Rzeszy, z najbliższego otoczenia, więc tym bardziej hailowanie uczestników karnawału w 1973 mnie nie dziwi ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Jak pisałem - wydaje mi się, że nie stanowiłoby i dzisiaj większego problemu wywołanie tego efektu, gdyby (jak na filmie) wpleść owo sieg heil w ciąg jakichś ugruntowanych "mnemotechnicznie" i powszechnie znanych wyrażeń. Inna sprawa jaka byłaby reakcja, tutaj też jest pewna konsternacja, część się głupio uśmiecha z zażenowania, część nieco dumniej z grymasem "a nie wstydzę się, choć od 30 lat miewam lekką amnezję", pojawia się wieloznaczny pomruk. Natomiast mój sąsiad (Herr Alfred) był trochę pierdolnięty, acz głośno werbalizował rzeczy, których inni z jego pokolenia (zarówno ci, którzy zostali jak i ci, którzy czy to w trakcie, bezpośrednio po wojnie czy później wyjechali) nie mówili oficjalnie, acz niejednokrotnie tego typu treści w rozmowach prywatnych - nierzadko słabo kamuflowane żartem - słyszałem. Już w tym stuleciu czy nawet w ostatnich latach. Acz można to też zrzucić na karb starości i utraty kontaktu z rzeczywistością. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Nareszcie, chyba umieram. Czy ktoś moze zadzwonić po śmieciarke?

    Dajcie pare plusów na odwagę, podczas tej ostatniej drogi.

    pokaż spoiler #przegryw #choroba #zdrowie #zalesie #gownowpis

  •  

    Nadar, Katakumby Paryża. Inne w komentarzach.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #francja #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: media.getty.edu

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika tigletpilesarus

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)